[Z archiwum]: Piękni, dwudziestoletni i bezdzietni

[Słowem wstępu. Ten tekst powstał jakiś czas temu. Pomimo tego, że ujrzał światło dzienne, publikuję go również tutaj. Nie tylko dlatego, że jest to tekst dobry i u niejednego odbiorcy pojawi się łza, ale i przez reklamę…

Niedawno oglądaliśmy z N. telewizję, (tak naprawdę oglądaliśmy HBO, ale słowo telewizja jest takie oldschoolowe i magnetyzujące, więc oglądaliśmy telewizję), kiedy program przerwała reklama znanej marki żywności dla psów. N. z nieznanego mi powodu zaczęła płakać, wręcz szlochać. Podniosłem wzrok i zrozumiałem. Biedny pies został umieszczony w kojcu, skąd ucieka, błąka się, a na końcu trafia do gościnnej seniorki.  Tego powodu oddaję w Wasze ręce ten o to felieton.]

Adoptowałem psa. Właściwie to adoptowaliśmy. To znaczy N. stwierdziła, że adoptujemy psa i tak się stało. Od trzech tygodni nic już nie jest takie samo. Byliśmy dwoje, a teraz jesteśmy troje. Prawie jakbyśmy mieli dziecko. Spokojnie mamo, nie mamy. No chyba, że psie, ale to niemożliwe, bo jesteśmy ludźmi. Ludzie nie mają psich dzieci, bo tylko psy mają psie dzieci, a ludzie mają dzieci ludzkie. Chociaż? 

Kobieta rodzi, naród w siłę rośnie

Obecnie jedna piąta młodych nie chce mieć dzieci w ogóle, a  tylko 17% kobiet w wieku od 18 do 45 roku życia planuje mieć dzieci w ciągu kilku lat. Nie ma co się takim decyzjom dziwić. Z jednej strony spowodowane jest to kryzysem, niestabilną sytuacją polityczną i gospodarczą. Z drugiej strony – my młodzi – coraz częściej nie decydujemy się na posiadanie dzieci, bo martwimy się o przyszłość, bo martwimy się o siebie, bo boimy się odpowiedzialności, bo…

Takich „bo” może być wiele i każdy znajdzie swoje „bo”, ale każdy z nas mimo wszystko ma potrzebę przelania na kogoś swojej miłości i zaangażowania. Oczywiście, można swoje uczucia skierować ku drugiemu człowiekowi, ale najlepiej przelać je na kogoś czworonożnego, włochatego i mokronosego. A jeszcze lepiej robić to w parze. Faktycznie coś w tym jest. Kiedy wychodzę z Psem, mijam młode pary z psami. Idę po zakupy i tam też są moi rówieśnicy, i psy. Zaglądam na Instagrama i nie uwierzycie… 

Psy w liczbach 

Mam znajomego, także dwudziestokilkulatka, ma dziewczynę i psa. Oboje mają stabilne i dobrze płatne prace. Kiedyś zapytałem go, czy planują mieć dzieci, a on mi wypala, że wolałby mieć pięć piesków niż dziecko. Dodał jeszcze, że pewnie kiedyś to się stanie, ale dopiero jak ogarną większy kwadrat, a on przekona partnerkę do wyższości psów nad dzieckiem.

Wtedy się zdziwiłem, ale dzisiaj wiem, że to nie jest taki zły wybór. Spójrzmy na koszty, czyli na to, co oddziaływuje na wyobraźnię: psia karma – 200 zł (i to na około półtora miesiąca), raz w roku nowa obroża lub szelki – 80 zł, woreczki na odchody – 12 zł, smycz na 10 lat – 70 zł, miski – 30, szczepienia raz w roku – pomiędzy 50 a 150 zł, jak jesteś za personifikacją psów i zamierzasz swojemu czworonogowi kupić modny sweter lub buty, to dolicz sobie około 250 zł.

Kosztów utrzymania dziecka nie będę prezentował, bo sami wiecie, ile kosztują te wszystkie telefony,  trampki i inne zgubione rzeczy. Tak czy inaczej, pies wychodzi taniej. Uważny oponent tej odważnej tezy powinien zauważyć – no tak, ale na dziecko jest jeszcze 500+. Mój znajomy z początku tego akapitu odpowiedziałby – Spokojnie, trwają prace, aby i na psa był podobny program społeczny. Sami widzicie, nic tylko brać pieski.

Wartość dodana 

Jest jeszcze jeden powód, nazwijmy go wymiarem społecznym, do posiadania psa. Przemierzając z Psem i N. miejską dżunglę czujemy się, jakbyśmy wczoraj wystąpili w talk-show lub wypuścili sekstaśmę na popularnym serwisie. Wszyscy się uśmiechają, są wyrozumiali, naginają regulaminy, abyśmy mogli wejść z uroczym Psem do sklepu lub kina, podchodzą, głaszczą (Psa nie nas) i co najważniejsze zagadują, wręcz rozmawiają.

Ja mieszkam w bloku, gdzie ludzie się unikają, nie mówią sobie dzień dobry. Odkąd mamy Psa, mamy przyjaznych sąsiadów. Jesteśmy jak Rolling Stones w Warszawie w 67′, jak Spice Girls w swoim najlepszym czasie, jak Robert Makłowicz teraz. I to tylko dlatego, że idzie z nami Pies. Nie płacą mi za reklamę psów, ale sami widzicie, że pies to najlepsze, co Was może spotkać. 

P.S. We Wrocławiu, na końcu ulicy Kuźniczej, tuż przy placu Uniwersyteckim jest kawiarnia, gdzie możecie wypić kawę z wydrukowanym na mleku zdjęciem swojego psa. Fakt, że obsługa dziwnie na was spojrzy, ale nie oceni. Kolega mi mówił. 


Dodaj komentarz